Szaleństwo miłości, czyli o Bogu, miłości i harmonii / Simone Weil
“ Wszystkie wytwory ludzkie określa sytuacja dopasowywania środków w ściśle określonym celu, jednak w dziele sztuki, gdzie również występuje zaangażowanie środków i mimo, iż jest ono czymś celowym, nie dostrzeżemy tam żadnego celu. W pewnym sensie celowość jest całkowicie transcendentna. Dotyczy to również wszechświata i jego uniwersalnego porządku, którego cel jest w najwyższym stopniu transcendentny i nie dający się wyobrazić, ponieważ jest nim sam Bóg. Sztuka jest jedyną dziedziną, gdzie występuje ta analogia. Naśladowanie tego ładu, czemu niczemu nie służy doprowadza nas do miłości. Posługujemy się zegarkiem i nie odczuwamy potrzeby kochania zegarmistrza, lecz nie można słuchać z uwagą jakiejś wyjątkowo pięknej pieśni i nie kochać kompozytora utworu i wykonawcy dzieła. I na odwrót, zegarmistrz nie potrzebuje miłości aby zrobić zegar, ale tworzenie artystyczne (takie które nie jest tworzeniem demonicznym lub wyrobnictwem) jest niczym innym, jak tylko miłością”.
” Harmonia to związek przeciwieństw. Pierwszą parą przeciwieństw są jeden i dwa, jedność i wielość, stanowiąc Trójcę Świętą. (Platon również miał na myśli Trójcę jako pierwsza harmonię, gdy nazywał składniki pierwszej pary przeciwieństw << Tym Samym i Innym>> w <<Timajosie>>). Drugą parą przeciwieństw jest opozycja między Stwórcą a istotą stworzoną. W języku pitagorejskim opozycja ta wyraża się jako korelacja między tym, co ogranicza i tym, co jest nieograniczone, to znaczy tym, co otrzymuje swoje ograniczenie z zewnątrz. Źródłem każdego ograniczenia jest Bóg. Tworzenie to ukształtowanie materii zgodnie z panującym ładem przez Boga, a ta czynność porządkująca Boga polega na narzuceniu pewnych granic. W tym zawiera się cała koncepcja Genesis. Tymi ograniczeniami są albo ilości lub coś analogicznego do ilości. Pojmując to słowo w sensie metafizycznym, można powiedzieć, że ograniczenie jest liczbą. Stąd twierdzenie Platona: <<Liczba jest pośrednikiem między jednością a nieskończonością>>. Najwyższą jednością jest Bóg i on jest tym, który ogranicza”.
Wszystkie cytaty pochodzą z książki: Simone Weil, Szaleństwo miłości. Intuicje przedchrześcijańskie, Brama, Poznań 1993, s.22, 140-141.

Starożytni Grecy niekiedy określali miłość słowem daimon. Wyraz ten jest wieloznaczny. Może oznaczać: Boga, głos wewnętrzny, sumienie, ducha, anioła czy nawet demona. Czyż nie jest tak, że za pośrednictwem daimoniona, dziejami ludzkimi rządzą dwa popędy: miłości i śmierci? Ta dualistyczna siła z jednej strony, może stworzyć coś wspaniałego, z drugiej może niespodziewanie zniszczyć to co się budowało latami. Platon porównywał daimoniona do galopujących dzikich koni, nad którymi ciężko jest zapanować. Inny grecki filozof, Sokrates, za próbę zrozumienia tego fenomenu przypłacił życiem. Nie bez powodu daimonion jest patronem sztuki (zwłaszcza poezji) i wszelkiej kreatywności.
Poeta R. M. Rilke uważał, że dla dobrego samopoczucia, człowiek potrzebuje równowagi pomiędzy dobrymi i złymi siłami. Zawsze dla wewnętrznej harmonii, potrzebne jest scalenie przeciwieństw (. Nie istnieje prawdziwa miłość, bez spełnienia, poznania, zrozumienia, zaangażowania i budowania. W końcu, życie jest sztuką, tak samo jak miłość.
Dogmat o Trójcy Świętej omawiał w swoich kazaniach Mistrz Eckhart. Współcześnie tym problemem zajął się też Carl Gustav Jung (najpierw bronił dogmatu, potem sam go próbował reformować, do Trójcy miał być dodany brakujący czwarty „element” – Lucyfer lub Sophia ).
Piotr Wildanger
Najnowsze komentarze