Nie dajmy się podzielić

Nie dajmy się podzielić

Od kilku dni w Polsce na terenie całego kraju odbywają się masowe protesty.

Główną osią sporu, która je wywołała, była decyzja Trybunału Konstytucyjnego, ws. aborcji eugenicznej i jej niezgodności z Polską Konstytucją. Mimo, że wyrok nadal nie został formalnie ogłoszony w Dzienniku Ustaw RP i Monitorze Polskim, to większość ekspertów zauważa, że jest to zerwanie z kompromisu aborcyjnego z 1993 roku. Późniejsze „orędzie” Prezesa Prawa i Sprawiedliwości, Jarosława Kaczyńskiego nie tylko nie uspokoiło nastrojów społecznych, lecz je wręcz zaogniło. Było to istne wezwanie do wojny domowej. Odezwa ta była bardzo podobna do tej, którą wygłosił Władimir Putin, w czasie gdy obalano Wiktora Janukowycza na Ukrainie. Prawdziwy mąż stanu wzywa do rozejścia się i stara się podjąć jakąś formę dialogu z protestującymi, a nie dodaje jeszcze oliwy do ognia.

Fala protestów zaskoczyła rządzących. Oprócz protestów w większych miejscowościach, na ulice wychodzą też protestować mieszkańcy mniejszych miejscowości. Lecz czy o samą aborcję chodzi ? Moim zdaniem, nie.

Podczas ostatnich rządów prawicy w Polsce doszło do licznych ograniczeń Praw Człowieka. Problemy z tym związane, nawarstwiały się z roku na rok.

Władza myślała, że jak uruchomi kilka programów socjalnych, to uniknie protestów.

Jednak dla wolnych obywateli, którymi niewątpliwie Polacy są, ważą się jeszcze inne kwestie. Zresztą w ramach postępującej epidemii koronawirusa Sars-Cov-2 oraz wcześniejszego zamknięcia gospodarki, bunt społeczny i tak musiał kiedyś wybuchnąć, tak jak to było w innych krajach ( np. rewolucja w USA spowodowana problemami rasowymi). Polacy mają swoją godność i samym dosypywaniem pieniędzy do ich kieszeni rozwiązuje się tylko część ich problemów.

I tak w obronie swoich praw na ulice polskich miast, mimo zakazu organizacji zgromadzeń lub ich ograniczeniom na drodze rozporządzenia ( co jest sprzeczne z Konstytucją) wyszli: przede wszystkim ludzie młodzi…Ale też: przedsiębiorcy, rolnicy, feministki, uczniowie, studenci, aktywiści, ekolodzy, związkowcy, kibice oraz ci obywatele co wcześniej nie interesowali się polityką. Już o opozycji parlamentarnej i pozaparlamentarnej nie wspominając. Natomiast sam Ogólnopolski Strajk Kobiet stwierdził, że nie chodzi o samą aborcję i tym samym sformułował początkowe postulaty. Na naszych oczach prawdopodobnie rozgrywa się niedokończona rewolucja Solidarności z lat 1980-1989. Tymczasem notowania partii rządzącej lecą łeb na szyję. Kaczyński wzywając de facto do wojny domowej, jeszcze bardziej nakręcił rewolucyjny zapał protestujących, dodajmy, że większości przypadków jest to pokojowy protest.

Kaczyńskiemu i części jego zwolenników, marzy się jakiś dziwny szariat katolicki, gdzie wszystko będzie poddane Kościołowi Katolickiemu. Przez cały okres rządów PiS ta organizacja wzbogaca się i dostaje nie tylko wsparcie finansowe, ale też grunty. Co za tym idzie, państwo polskie abdykuje na rzecz interesów Kościoła Katolickiego. Jak pamiętamy z każdej historii, mariaż tronu z ołtarzem zawsze kończył się katastrofą, niezależnie w jakim religijnym wydaniu. Przecież nawet w Ewangelii, jest wyraźnie zaznaczony rozdział państwa od Kościoła. Myślę, że już sami katolicy i sami księża połapali się, że domniemany ateista Jarosław Kaczyński, próbuje zafundować Polakom państwo rodem z „Utopii” Tomasza Morusa lub coś na jego wzór.

A zatem co możemy zrobić ? Przede wszystkim nie dać się podzielić, gdyż o to chodzi prezesowi PiS. Kaczyński gra na podział, gdyż myśli w typowo partyjny sposób. Kogokolwiek kto nie zgadza się z linią partii i narracją prezesa, należy odsunąć, a najlepiej naszczuć innych na niego. Tak jak wcześniej Kaczyński szukał wrogów zewnętrznych i na nich szczuł ( uchodźcy, imigranci, Unia Europejska etc.) tak teraz i wcześniej próbuje rozgrywać sytuacje wewnętrznie ( nauczyciele, prawnicy, przedsiębiorcy, osoby LGBT, lekarze, kobiety etc.). Wszystkie te wykluczane i zaszczuwane grupy społeczne powinny połączyć siły i razem wystąpić przeciwko Kaczyńskiemu. Trzeba odsunąć tych ludzi od władzy, ale w pokojowy sposób.

O konkretach przyjdzie jeszcze czas na dialog i rozmowy najlepiej na drodze referendów i paneli obywatelskich. Ważne jest by wkluczyć obywateli do polityki, by mogli uczestniczyć we władzy. Więc nie dajmy się wplątywać teraz w szczegóły: jak i kiedy powinna być dopuszczana aborcja, jakie powinny być prawa pracownicze, jakie prawa przedsiębiorców i rolników, jak powinien wyglądać Kościół Katolicki etc. Kaczńskiemu tylko o to chodzi, żebyśmy „pożarli się” o szczegóły. Protestujmy na takiej zasadzie, że te prawa co mieliśmy, właśnie są nam odbierane, i to jeszcze w czasie gdy trwa epidemia. Występujemy w obronie tych praw. Tych zawartych w Konstytucji RP, Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka ONZ oraz Karty Praw Podstawowych UE.

To Kaczyński ograniczając nasze prawa podczas epidemii, do tego niezgodnie z prawem, jest głównym sprawcą całego zamieszania. To Kaczyński który sprawuje już funkcję publiczną, będzie odpowiedzialny za ewentualny wzrost zachorowań i inne ludzkie nieszczęścia. Oby jednak do takich sytuacji nie dochodziło.

Trzeba nadal pokojowo protestować, jednakże starać się unikać wandalizmów oraz aktów stosowania przemocy ( również wobec Kościoła Katolickiego i księży). Dyscyplina jest tutaj bardzo ważna. Ruch wydaje się być samoorganizacją, więc nie twórzmy też liderów, którzy będą się potem promować i budować na zrywie narodowym karierę polityczną. Nie można popełnić błędów „Solidarności”.

Ważna jest też rola mediów by mogły bez problemów relacjonować protesty, będąc jednak jak najdalej od stosowania chwytów propagandowych, jakie stosuje zarówno telewizja publiczna jak i niektóre stacje prywatne.

Siły mundurowe też nie są wrogiem protestujących. To są ludzie podobni do nas. Mają też swoje rodziny i problemy. Jednak nie może być tak, że na komisariatach dochodzi do łamania prawa przez policjantów wobec protestujących, a tuż po zakończonych protestach tajniacy policyjni wyłapują ludzi i próbują „wlepić” mandat lub wypytują o szczegóły. Tak nie działa policja w demokratycznym kraju. Dużą rolą mediów, obrońców Praw Człowieka i środowisk prawniczych jest nagłaśnianie tego typu nieprawidłowości oraz obrona tych pokrzywdzonych osób.

Nie dajmy sobie też wmówić, że wszyscy kibice czy narodowcy są za Kaczyńskim, bo to jest uproszczenie. Spłycanie tematu do samej aborcji też jest tym samym. Propagandowe media będą wykorzystywać tego typu poważne tematy ( jakim niewątpliwie jest pytanie: kiedy zaczyna się ludzkie życie ?), by przedstawić potem, że na ulice wyszli tylko przeciwnicy zaostrzenia prawa aborcyjnego. Jak dobrze wiemy, tak nie wygląda współczesny świat i przede wszystkim taka narracja nie ma nic wspólnego z prawdą. W jednym szeregu idą dziś poszkodowani przez politykę partii rządzącej w ostatnich latach, ale też przez kryzys ekonomiczny oraz epidemie koronawirusa. Odpowiedzialność za dobre zarządzanie państwem w ostateczności zawsze spoczywa na tym, kto dzierży władzę. A „ rządzić znaczy naprawiać” jak to pisał kiedyś chiński mędrzec Konfucjusz. I o tym Jarosław Kaczyński najwyraźniej zapomniał.

Piotr Wildanger, Szczecin 03.11.2020 r.