Klucz do snów – recenzja książki ” Zapomniany język ” Ericha Fromma.
Cywilizacja przemysłowa jak i filozofowie Oświecenia, odrzucili marzenia senne uznając je za zwykły zabobon, czy to starożytnych czy ludów, które mogą uchodzić za prymitywne.
Inaczej twierdził Zygmunt Freud, twórca psychoanalizy. Sny mają jednak jakiś ukryte znacznie, do tego są bogate w symbolikę. Jeszcze inny myśliciel, Paul Ricoeur twierdził, że człowiek żyje w świcie symboli, które podlegają interpretacji. Sny, mitologia i sztuka są tego dowodem.
Wraz z publikacją dzieł Z. Freuda, ludzkość musiała się zmierzyć z kolejnym przewrotem kopernikowskim. Jeśli do głosu dochodzą silne impulsy podświadome (nieświadome), popędy, irracjonalizm to czy możemy mówić o tym, ze człowiek jest panem samego siebie?
Freudowska psychologia głębi, zwierała w niektórych miejscach błędne założenia, a jej twórca nie był skłonny do aktualizacji swoich badań. I tak dość szybko od “ojca psychoanalizy” zaczęli odchodzić kolejni jego uczniowie zakładając swoje własne szkoły: Alfred Adler (psychologia indywidualna), Carl Gustav Jung ( psychologia analityczna), Wilhelm Reich ( psychoanaliza z domieszką marksizmu).
Rene Magritte, ” Klucz do snów”, 1927 r.
Z założeń Adlera (relacje jednostki z otoczeniem) i Reicha (niedogmatyczny marksizm, rodzina autorytarna ) skorzystał Erich Fromm, twórca neopsychoanalizy (psychoanaliza humanistyczna). Freud skupiał się na popędach biologicznych i tajemnicach seksualnych.
Fromm odrzucił te teorie, by dodać do psychoanalizy, głównie dwa czynniki: społeczny i kulturowy. Obok tego Niemca o żydowskim pochodzeniu, warto jeszcze wymienić Norweżkę Karen Horney, oraz Amerykanina Harvy Stack Sullivana, gdyż ta trójka była pionierami neopsychoanalizy.
W 1951 roku ,w opozycji do teorii Freuda i Junga, Erich Fromm przedstawił swoją koncepcje snów. Zawarł je w książce “Zapomniany język”. W tej rozprawie odniósł się, nie tylko do marzeń sennych, ale też do świata symboli: mitologii, bajek, rytuałów czy dzieła literackiego. Psychoanaliza już na samym początku zawierała dość szerokie spektrum.
Fromm wprowadza nas do świata symboli. A w prehistorii i starożytności odgrywały one kluczową rolę i mało kto je bagatelizował. Często w pierwszych rozdziałach badacz, powołuje się na badania J. J. Bachofena “wynalazcy” matriarchatu. I tak czy mit babiloński o walce boga Marduka z boginią Tiamat nie jest niczym innym jak zwycięstwem patriarchatu nad erą dominacji kobiet ?
Potem autor przechodzi do polemiki nad teoriami snów u Freuda i Junga. Zresztą nieco tą dziedzinę “racjonalizuje” – jeśli tak to można w ogóle określić. Po czym przechodzi do historii interpretacji snów. I tutaj jest nie lada smaczek, bo autor opisuje jak interpretowano sny w , dajmy na to w starożytności. Pamiętacie słynne cykle koniunkturalne w Biblii: ” siedem lat tłustych” poczym ” siedem lat chudych”, zawarte śnie faraona, interpretowane przez Józefa? A były jeszcze rozważania samego Sokratesa nad istotą snów…
Fromm przedstawił też, rzecz jasna, swoją technikę interpretacji snów. Ale to już rozdział dla psychologów lub osób które zajmują się samorozwojem.
Najbardziej przyciąga jednak ostatni rozdział tej 200-stronnicowej książki. Mamy tutaj analizy: mitu o Edypie ( podparty postacią Antygony), mit o stworzeniu świata (babiloński i hebrajski ), bajkę o Czerwonym Kapturku, rytuał szabatu ( znowu konotacje babilońskie i judo-chrześcijańskie) czy w końcu psychoanalityczną interpretacje ” Procesu” Franza Kafki. Erich Fromm słusznie zauważa, że mit babiloński o stworzeniu świata kończy się wraz z pojawieniem patriarchatu a tutaj wkracza już mit biblijny, kiedy to mężczyźni podporządkowują sobie świat słowem i siłą fizyczną ( i nie jest to to samo słowo co Logos z Ewangelii Św. Jana)…Bajkę o Czerwonym kapturku możemy też interpretować w sposób astrologiczny. To samo tyczy rytuału szabatu, odpoczynku siódmego dnia tygodnia. Czyli w sobotę, dzień saturna ( por. ang. Satur(n)-day ). A że Kościół Katolicki stwierdził kiedyś, że jest ponad Biblią i, że dzisiejsi nasi politycy chcą dać wolne w co drugą niedziele – to oceńcie sobie to sami, drodzy czytelnicy…Walka o wolne soboty nadal trwa ?
Książkę czyta się przyjemnie, gdyż jest napisana popularnonaukowym stylem. Zresztą większość książek Ericha Fromma jest napisana właśnie w ten sposób ( wyjątkiem jest ” Anatomia ludzkiej destruktywności” z dziedziny psychohistorii – zawiera ciekawe analizy dot. dzieciństwa Hitlera, Stalina i Himmlera – jest typowo naukowa ). Nie jest to hermetyczny styl jakim posługiwał się Jung, więc każdy licealista zrozumie tą książkę. I właśnie to do szerszej publiczności Fromm adresował swoje książki.
Myślę, ż każdy zaczynając przygodę z snami powinien sięgnąć po tę pozycje, niezależnie od tego czy robi się to indywidualnie czy z czyjąś pomocą. Pamiętajmy, że zawsze powinien być ktoś kto nas w taki świat wprowadzi, albowiem samoistne podążanie po sferach nieświadomych może się różnie skończyć, a dla współczesnego człowieka, któremu się wydaje, że już wszystko wie, może zakończyć się tragicznie. Co z tego, że ktoś umie nurkować, jeśli nie będzie postępował mądrze. Można się niemal udusić jak malarz Salvador Dali, przychodząc w stroju płetwonurka ( w sanach woda zazwyczaj oznacza nieświadomość), na swoją wystawę. Trudniejsze sny można zostawić na później. Zresztą i tak nikt w pełni nie zrozumie snów, gdyż jest to sfera, która nie podlega dwóm prawom: czasowi i przestrzeni. A tu już ogranicza nas materia. Co nie znaczy, że nie trzeba ich analizować…
Te prostsze sny wcześniej czy później i tak się zrozumie, bez podejmowania większego ryzyka. Najlepiej je jednak namalować, na “świeżo”, tuż po przebudzeniu lub po ich przypomnieniu sobie.
Erich Fromm nie tylko zajmował się neopsychoanalizą i teorią snów. Był też psychologiem społecznym ( analizował destruktywne aspekty kapitalizmu), krytykiem “postępowej” cywilizacji ( industrializacja, informatyzacja) , teoretykiem miłości ( a że niektórzy biorą się za praktykę nie znając teorii to już kwestia na inny pisarski wywód), badał związki miedzy psychoanalizą a religią ( duchowość, mistyka, buddyzm zen), i jak wcześniej wspomniałem analizował dzieciństwo słynnych osób ( tutaj obok tych czarnych charakterów wymienionych wyżej, należy wspomnieć o psychohistorycznym rysie samego Zygmunta Freuda ). I przede wszystkim wpisał się w nurt tzw. ” Szkoły Frankfurckiej” ( Instytut Badań Społecznych we Frankfurcie nad Menem) obok Th. Adorna, W .Benjamina i M. Horkheimera. Dziś reprezentantem tej szkoły jest Jurgen Habermas, a mocno nawiązuje do niej Peter Sloterdijk. Tak więc pomimo, że Instytut został założony w pierwszej połowie lat 20-tych ubiegłego wieku, to nadal wpływa znacząco na świat współczesnej humanistyki.
Piotr Wildanger
Spis Treści:
I. Wstęp
II. Istota języka symbolicznego
III. Natura snów
IV.Freud i Jung
V. Historia interpretacji snów
1.Wczesna niepsychologiczna interpretacja snów
2. Psychologiczna interpretacja snów
VI.Sztuka interpretacji snów
VII. Symboliczny język w micie, baśni, rytuale oraz powieści
- Mit o Edypie
- Mit o stworzeniu świata
- Bajka o Czerwonym Kapturku
- Rytuał szabatu
- ” Proces ” Kafki.
Opis Książki:
Zapomniany język/ Erich Fromm; przekł. Katarzyna Płaza
Kraków : Wydawnictwo Vis-à-Vis/Etiuda, 2009
203, [5] s. ; 20 cm.
Rene Magritte, ” Klucz do snów”, 1935 r.
Iron Maiden – ” Dream of mirrors ” z albumu Brave new world ( 2000 r. )
Najnowsze komentarze