W kontuzjowanym imperium –  recenzja książki Artura Domosławskiego ” Ameryka zbuntowana”.

W kontuzjowanym imperium –  recenzja książki Artura Domosławskiego ” Ameryka zbuntowana”.

 

Stany Zjednoczone uchodzą od dawna za kraj wolności, wzorowej demokracji
i tolerancji. Jednak gdy przyjrzymy się bliżej to zobaczymy, że nawet u naszych sojuszników za oceanu nie jest już tak różowo. Do wniosków, że nawet „imperium wolności„ posiada ciemne strony sprowadza nas książka, publicysty m.in. .„Gazety Wyborczej” Artura Domosławskiego  pt. „Ameryka Zbuntowana”. Od lat jego reportaże, publicystyka i wywiady przybliżają Polakom wiedzę na temat obydwu Ameryk.

 

Zawarto w niej siedemnaście dialogów ze współczesnymi amerykańskimi intelektualistami i patriotami, którzy obnażają błędy własnego kraju na przestrzeni ostatnich dwudziestu lat, choć nie tylko. Niekiedy przenosimy się w czasie, aż do okresu trzynastu kolonii i „Ojców Założycieli”, by poznać genezę pewnych problemów (np. rasizmu czy wolności). Wszystko wygląda, jak wielka podróż w przestrzeni.

 

Rozmówca stara się, by każdy z wywiadów był o czym innym, choć nieraz zadaje swoim rozmówcom podobne pytania, by porównać opinie (np. o walce z terroryzmem). Rozmawia miedzy innymi z jednym z najbardziej cenionym i podziwianym współcześnie intelektualistą Noeamem Chomskym a także, z laureatem nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii Josephem Stiglitzem, czy słynnym psychologiem Philipem Zimbardo, czy specjalistą od historii “wykluczonych” Howardem Zinnem.

Całość podzielona jest na pięć tematycznych części:

– Amerykańska wolności i państwowy terroryzm,

– Na prawo marsz,

– Na wojnie z terroryzmem,

– Zero tolerancji dla innego,

– Wyjątkowość Ameryki.

 

Niemal wszystkie rozdziały obnażają wartości za które cenione są Stany Zjednoczone. Do wolności przeciwstawione są: częściowe zniesienie swobód obywatelskich przez prezydenta Busha juniora po zamachach z 11 września 2001 r.
i niewolnictwo, które formalnie zniósł prezydent Lincoln. Natomiast z tolerancją gryzą się: rasizm i problemy kulturowe występujące w Stanach Zjednoczonych.

 

Najbardziej zaciekawił mnie wywiad z historykiem Ericiem Fonerem pt. „Ameryka nie jest niewinna”. Dialog jest próbą przedstawienia historii amerykańskiej wolności
i jej zdefiniowania. Wczesne etapy tej wartości były trudne. Indianie byli spychani przez białego najeźdźcę jak najdalej na zachód, a czarnoskórzy pracowali jako niewolnicy. Foner objaśnia ten paradoks: „Największy problem ze zniesieniem niewolnictwa polegał na tym, że niewolnicy byli czyjąś własnością. Prawo do własności z kolei było fundamentem amerykańskiej wolności”. Jednak wolność można ograniczyć wprowadzając strach przed kolejnym terrorystycznym zamachem i można wtrącić kogoś do więzienia bez postawienia mu zarzutów, a to „ stanowi poważne pogwałcenie naszego ideału wolności i wyobrażenia o nim. Ludzie jednak to akceptują, bo się boją i sadzą, że nadużycia czynią ich bezpieczniejszymi”.

 

Trzeba jednak pamiętać, że inny prym wiedzie “wolność od” w USA, a inne pojęcie wolności – “wolność do” – dominuje w Europie. Kluczowe są zrozumienie czynników geopolitycznych ( np. zasiedlanie “ziemi niczyjej” co wiązało się pośrednio z umieszczaniem Indian w Rezerwatach), jak inną specyfikę Rewolucji Amerykańskiej i Wielkiej Rewolucji Francuskiej – choć wiadomo, że jedni i drudzy buntownicy lubili się na siebie powoływać.

 

 

Ciekawym dialogiem jest wywiad z wspomnianym wcześniej Philipem Zimbardo. Psycholog przyznaje, że odczuwa deja vu gdy porównuje swój eksperyment stanfordzki (stworzenie sztucznego więzienia dla potrzeb badań), z torturami w więzieniu  Abu Ghraib. Badani strażnicy stawali się agresywni, tylko podczas służby w więzieniu, natomiast przed
i po wyjściu z niego, zachowywali się jak normalni ludzie. Świadczy to o banalności zła
i o tym, że to sytuacje powodują, że człowiek wybiera złą drogę. Idąc tym tropem Zimbardo stawia w stan oskarżenia Busha, Cheney’a i Rumsfelda jako polityków, którzy stworzyli takie sytuacje jak w Abu Ghraib.

 

Wiezienie Abu Grahib – Irak. ( Foto za wikiepdia.org)

 

Ciekawe spostrzeżenia przedstawia Joseph Stiglitz, który kiedyś odtajnił dokumenty z Banku Światowego i Międzynarodowego Funduszu Walutowego, a przecież był tam na samej górze, jeśli chodzi o te instytucje. Czasem ta “pomoc” krajom Drugiego i Trzeciego Świata, przynosi więcej negatywnych skutków niż korzyści dla interesu narodowego danego “suwerennego” państwa….

O tym że nie zawsze prywatne jest lepsze niż publiczne/państwowe, przekonała się nie tylko gospodarka neoliberalna ( dość dziwny mariaż monetaryzmu z neokeysenizmem – ale jednak) amerykańska gospodarka, za co zapewne zgnili by ich sojusznicy z krajów skandynawskich, jak i z “mieszanych” socjalnych ( nie mylić z socjalizmem/komunizmem) gospodarek Niemiec i Francji. Dla nich to jest nie do pomyślenia by większość sektora bankowego, przemysłu,  gałęzi energetyki etc. były w “obcych” rękach – co dziwne w krajach byłego bloku Wschodniego mogą takie poglądy brzmieć jak jakieś banialuki ekonomiczne…

 

Stany Zjednoczone u zarania swoich dziejów były Republiką. Zakładali ją deiści, hermetycy, masoni. Napływ ludności, jeśli chodzi o pierwszych osadników, był większości purytański. Dopiero dekady po ogłoszeniu niepodległości przez Ojców Założycieli nastąpił kolejny masowy napływ nowych osadników – tym razem już bardziej wiernych Kościołowi i Chrześcijaństwu.

 

Ciekawe jest spostrzeżenie, jednego z rozmówców Artura Domosławskiego
(pozostawię nie upublicznioną informacje dokładnie czyje – ciekawskich zapraszam do lektury), że obydwie strony sporu w wojnie z terroryzmem, często powołują się na Boga. Takie “Bóg tak chce” jest dość dobrze znanym przypadkiem religijnych fundamentalistów, których i w świecie arabo-muzułamńskim, jak i w Nowym Świecie nie brakuje. Terroryzm też ma wiele twarzy. Amerykanie: Timothy McVeight czy Ted Kaczyński  z wojującym islamem mieli niewiele wspólnego.

 

Książka Artura Domosławskiego „Ameryka zbuntowana„ to pasjonująca lektura dla tych, którzy interesują się współczesną Ameryką. Nie ma na celu wzbudzenia w czytelniku antyamerykańskich uprzedzeń, lecz pokazanie, że nawet taki kraj jak USA ma grzechy na sumieniu i że współczesny świat, nie jest taki jaki serwują nam media. Prawdziwego patriotę każdy grzech ojczyzny boli podwójnie i rozmówcy Artura Domosławskiego nie boją się o nich mówić.

 

Piotr Wildanger