Potęga teraźniejszości. O drodze do oświecenia i duchowości.

Potęga teraźniejszości. O drodze do oświecenia i duchowości. / Eckhart Tolle

” Słowo <<oświecenie>> przywodzi na myśl jakieś nadludzkie osiągniecie, a ego owszem, chętnie podtrzymuje to przekonanie, lecz tak naprawdę wyraz ten oznacza twój naturalny stan autentyczne odczuwanej jedności z Istnieniem. Pozostając w tym stanie, jesteś połączony z czymś, co – choć zakrywa na paradoks – w istocie jest tobą, a zarazem jest od ciebie znacznie większe. Oświecenie to inaczej odnalezienie własnej natury, która wymyka się wszelkim nazwom i formom. Jeśli nie czujesz tej więzi, masz złudne wrażenie osobności – oddzielenia od samego siebie i od otaczającego świata. Widzisz wtedy siebie – świadomie czy nieświadomie – jako osobny fragment. Budzi się lęk, a konflikty wewnętrzne i zewnętrzne stają się normą”.

” Nie móc przestać myśleć to prawdziwa przypadłość, nie zdajemy jednak z niej sobie sprawy, bo prawie wszyscy na nią cierpią, więc uchodzi ona za stan normalny. Ten nieustanny zgiełk umysłu uniemożliwia nam dotarcie do sfery wewnętrznego bezruchu i ciszy, nieodłącznie związanej z Istnieniem. Stwarza też fałszywe, z umysłu zrodzone <<ja>>, rzucające cień lęku i cierpienia”.

” Gdy człowiek utożsamia się z własnym  umysłem, powstaje nieprzejrzysty ekran, utkany z pojęć, etykietek, wyobrażeń, słów, osądów i definicji, który przeszkadza tworzeniu jakichkolwiek autentycznych więzi. Odgradza się od ciebie samego, wcina się miedzy ciebie a twoich bliźnich, między ciebie a przyrodę, między ciebie a Boga. Właśnie ten myślowy ekran stwarza złudzenie odrębności, zgodnie z którym istniejesz z jednej strony ty sam, z drugiej zaś – całkowicie od ciebie odrębna <<inność>>. Zapominasz wtedy o tym zasadniczym fakcie, że na poziomie głębszym niż wszelka fizyczna powierzchowność, niż wszelka odrębność form, stanowisz jedność ze wszystkim, co jest. Zapomnisz, czyli przestajesz odczuwać tę jednię, jako oczywisty fakt. Możesz w nią, owszem, wierzyć ale już nie wiesz, że to jest prawda. Wiara dodaje czasem otuchy, lecz wyzwolić cię może jedynie wtedy, gdy potwierdzi ją twoje własne doświadczenie “

Wszystkie cytaty pochodzą z książki:

Eckhart Tolle, Potęga teraźniejszości, Galaktyka, Łódź 2010, s. 22-26.

Eckhart Tolle, zródło: wikipedia.org

Budda w swoich czterech kazaniach w Benares, stwierdził, że przyczyną cierpienia jest pragnienie. To umysł, a konkretnie, ego tworzy pragnienia, a u człowieka współczesnego zachcianki te mają niekiedy masowy charakter. Starożytni Grecy umiejscawiali umysł gdzieś w okolicach brzucha. Wątroba, żołądek, macica czy genitalia, były przez nich uważane za źródło życia (porównaj angielskie słowo liver (wątroba) – życie). Dziś współcześni lokują umysł w okolicach głowy.

Uważam, że od cierpienia można się uwolnić, lecz trzeba wtedy wybrać drogę totalnej ascezy, oraz nie produkować karmy – zarówno dobrej jak i złej. Jednak taka ścieżka duchowa jest pełna wyrzeczeń. Nie każdy jest na nią gotowy, bowiem każdy ma inne przeznaczenie.
W dodatku żyjemy historycznie na średnim poziomie ludzkiej świadomości ( czwarta cakra – rejon metafizycznego serca odpowiadający m.in. za emocje i uczucia) i bardzo często wszelkie wzmianki o duchowości czy Bogu traktujemy ze sceptycyzmem, jak również niektóre badania, które noszą znamiona irracjonalności odbieramy tak samo. A przecież, rzeczywistość nie składa się z samej racjonalności. Inaczej trzeba by było odrzucić takie nurty nauki jak psychoanaliza, fizyka kwantowa czy teorię synchroniczności. Nie wiemy wszystkiego nt. działania ludzkiego mózgu, nasza wiedza na jego temat oscyluje w okolicach 50 %.

Mniej restrykcyjną drogą życiową, jest czynienie samego dobra ( tzn. produkcja dobrej karmy), choć wtedy cierpienia nie da się uniknąć. W wielu przypadkach ból jaki odczuwamy jest nam potrzebny by zmierzyć się z innymi sytuacjami jutro. Jest nauczką i zarazem doświadczeniem.

I na sam koniec. Czy życie wyłącznie teraźniejszością jest drogą ku oświeceniu? Czy “odrzucenie” przeszłości (swojej pamięci) i przyszłości (marzeń, pragnień) czyni nas szczęśliwszymi ludźmi? Czy samo życie obecną chwilą, która jak wiemy trwa bardzo krótko, powoduje, że przestajemy choć przez trochę myśleć o tym co było i o tym co będzie (lub może się zdarzyć)? Czy rzeczywiście rośliny i zwierzęta, które znają tylko czas teraźniejszy są szczęśliwsze niż ludzie? I jak na człowieka działa tzw. nuda, której niższe formy organizmów nie doświadczają? Czy potęga teraźniejszości, skieruje co niektórych na nowe tory? Przecież, ” w życiu piękne są tylko chwile “, jak głosi refren pewnej starej polskiej rockowej piosenki. Może chodzi o ” te chwile “? Właśnie !          

Piotr Wildanger