Trzej królowie

Trzej królowie

 

Król bezdomnych

Widział początek

Z tekturową koroną

Szedł ciemną ulicą

Śpiewając pieśń

Fale jego głosu

Tłukły szyby

W głowie układał

Następną linijkę

O nowym Genesis

 

Król bogatych

Widział koniec

Ze złotą koroną

Szedł oświetloną ulicą

Recytując wiersz

Jego głos zamieniał

Szkło w piasek

W głowie układał

Parszywe kłamstwo

O rychłym Końcu

 

Spadł deszcz

Gorzkie krople

Jak gwoździe

Wbijały się klinem

W bylejakość

 

Dwaj królowie

Wpadli na siebie

W miejscu zapomnienia

Gdzie kamienne mury

Spływały krwią niewinnych

 

Spotkali trzeciego Króla

Co widział wszystko

Z koroną cierniową

Na zawstydzonym czole

Z którego spływała boska krew

 

Pogroził im palcem wskazującym

Którym powoli pokazał

Ścianę obraz

Dostrzegli bluźnierstwo:

Poronione myśli

 

Piotr Wildnger