Nadzieja

Nadzieja

 

Jak mocno trzeba ją skrywać,

Aby odkryć prześcieradło

Pomalowane tęczą w nocy

 

Jak mocno trzeba wierzyć

W drogę którą się podąża

Po środku gruzów i sukcesów

 

Jak mocno trzeba dążyć

Burząc ściany stalowe

Docierając do prawdy

 

Jak uważnie trzeba patrzeć

W nasiąknięte uczuciem oczy

W których widmo spadających gwiazd

Odbija się na płaszczyźnie

Drogi Mlecznej

Czasoprzestrzeni

 

Jak długo trzeba się uczyć

Na błędach zardzewiałych

Co ocierają się o rany głębokie

W których mieści się

Cała pięść buntu

Żądzy

 

Jak radośnie trzeba przyjąć

Uśmiech każdego człowieka

Tego co przeminął

I tego co przeminie

Wiedząc, że to nie koniec

Pamięci

Piotr Wildanger

QUEEN I Want It All

 

QUEEN I Want It All

 

I want it all I want it all I want it all and I want it now

Adventure seeker on an empty street
Just an alley creeper light on his feet
A young fighter screaming with no time for doubt
With the pain and anger can’t see a way out
It ain’t much I’m asking I heard him say
Gotta find me a future move out of my way
I want it all I want it all I want it all and I want it now
I want it all I want it all I want it all and I want it now

Listen all you people come gather round
I gotta get me a game plan gotta shake you to the ground
Just give me what I know is mine
People do you hear me just give me the sign
It ain’t much I’m asking if you want the truth
Here’s to the future for the dreams of youth
I want it all (give it all) I want it all I want it all and I want
it now
I want it all (yes I want it all) I want it all (hey)
I want it all and I want it now

I’m a man with a one track mind
So much to do in one life time (people do you hear me)
Not a man for compromise and wheres and whys and living lies
So I’m living it all (yes I’m living it all)
And I’m giving it all (and I’m giving it all)

Yeah yeah
Yeah yeah yeah yeah
I want it all all all all

It ain’t much I’m asking if you want the truth
Here’s to the future
Hear the cry of youth (hear the cry hear the cry of youth)
I want it all I want it all I want it all and I want it now
I want it all (yeah yeah yeah) I want it all I want it all and I
want it now

I want it
Now
I want it I want it

Muzyka i tekst: Brian May

Album: The Miracle (1989).

 

Hardrockowo na dobry początek. Związku z tym, że to moja ulubiona piosenka, którą traktuję jako swoisty hymn, to tekst pozostawiam bez interpretacji 😉 P. W.

 

Myślę, że mam coś dla ciebie

Myślę, że mam coś dla ciebie

 

Myślę, że mam coś dla ciebie

Samoprzylepny roczny kwiat róży

Co zakwitła tobie w brzuchu

Podczas zmieniających się faz księżyca

 

Mija kolejny dzień

Myślę, że mam coś dla ciebie

Koniuszki palców ze spiralami,

Które można połączyć ze sobą

Tworząc magiczne boskie narodziny

 

Mija kolejny miesiąc

Czas płynie zbyt szybko

Myślę, że mam coś dla ciebie

Dwa białe gołębie na drzewie

I ich chemiczne zaślubiny

 

Mija kolejny rok

Salamandry wygrzewają się przy ognisku

Nad morzem twoich łez ze smutnych maślanych oczu

Myślę, że mam coś dla ciebie

Cień Hermoafrodyty w ponury poranek

 

Mijamy się codziennie

Wśród tych sieci informatycznych

Elektrycznych maszyn do pisania

Wyrazów które nie wychodzą przez usta

Myślę, że mam je dla ciebie

 

Piotr Wildanger

Szakal

 

Szakal

Zawszę widziałem świat

W odcieniach szarości

 

Poruszam się niepewnie po ulicach

Ludzie do mnie podchodzą,

Mówią coś, patrzą zdziwieni

Próbują mnie głaskać po głowie

Jednak ja wolę aby dali mi dłoń do powąchania

 

Płosze się, nasłuchuję dużymi uszami

Biegnę w stronę parku,

Będę polował tam na

Szare owady, szare koty

Szare wiewiórki, szare kuny

Będę jadł szarą padlinę,

Wąchał szare kwiatki

 

Zamykam oczy ze zmęczenia…

 

Jacyś ludzie przechodzą obok mnie,

Uśmiechają się, kładą kolorowe kwiaty przede mną

Tulipany, róże, goździki,

Fiołki, bratki, niezapominajki

 

Widzę inaczej cały świat

Chyba weterynarze wczepili mi

Kolorowe pigmenty do oczu

 

Ludzie głaszczą mnie po głowie,

Już się nie boję

 

Jednak zew natury przypomina mi

Gdzie moje miejsce

 

Biorę do pyszczka te wszystkie kwiaty

I biegiem niosę je do mojej lubej,

Aby przetrwał nowy gatunek

 

To nie jest sen!

 

Piotr Wildanger

Para w parku nocą

Para w parku nocą

 

W ich każdym pocałunku

Jest magia nie do opisania

 

W ich lustrzanym dotyku

Księżyc odpływa wraz z nurtem nocy

Od reszty zatraconego świata

Nie znającego kolorytu muzyki

Granej przez wieloosobową orkiestrę

Przyśpieszającą o pulsu takt

 

Ona

Wbija błękitne jak sklepienie paznokcie

W jego spróchniały brzuch

Z którego wypływa krwista ropa

Uwalnia go od cierpień

 

On

Muska zadartymi ustami

Jej smukłą białą szyję

Nacina zębami szorstką skórę

Wysysając ból narodzin

 

Dalej trzymają się za ręce

Wśród poronień zaćmień życia

Gwieździstego rdzawego firmamentu

Białych marmurowych krzyży

Wyrzuconych obryzganych smołą organów

 

Nikt nie kopiuje ich ruchów czułości

Zwinnych, eleganckich,

Porażonych bliskością

 

Nikt nie zapyta księżyca

Ile będzie trwać ten taniec

Gdzie dotrze ostatnie znamię

Scalenia dwóch przeciwieństw

 

Czy ktoś kupi szczęście w parku

Lekarstwo na fobie

W plastikowym worku

Nie wiem

Naprawdę

 

W ich każdym pocałunku

Jest magia nie do opisania

 

Piotr Wildanger