Tunele rzeczywistości – recenzja książki Roberta Antona Wilsona ” Psychologia kwantowa”.
” Kiedyś uważało się, że fizyka opisuje wszechświat. Teraz wiadomo, że fizyka opisuje tylko to, co potrafimy powiedzieć o wszechświecie”. Niels Bohr
Co byście zrobili gdybyście mieli większy wybór, trzecią drogę? Coś niedorzecznego i niewyobrażalnego z zachodniego punktu widzenia? Zamiast myślenia w kategoriach albo-albo zastosowali myślenie i-i. Czy logika arystotelesowska padła wraz z założeniami fizyki kwantowej?
Co jest bardziej prawdziwe? Zachodni dominujący typ myślenia czy wschodni, który reprezentował u nas Heraklit. Jakie powiązania mają fizyka kwantowa i współczesna psychologia? Odpowiedzi tych szukajcie w książce „psychologia kwantowa” Roberta Antona Wilsona.
Robert Anton Wilson, był amerykańskim pisarzem. Zajmował się fizyką kwantową, psychologią percepcji, futurologią oraz wiedzą tajemną. Przez kilka lat był redaktorem playboya, po czym zaczął pisać własne książki w tym Trylogie Illuminatus ( wraz z Robertem Shea).
Był jednym z przedstawicieli amerykańskiej kontrkultury i członkiem kościoła dyskordiańskiego ( parodii religii, w której wszyscy wierni są jednocześnie papieżami).
Po zapoznaniu się ze wcześniejszymi pracami autora m.in. Powstający Prometeusz, Kosmiczny spust czyli Tajemnica iluminantów, sięgnąłem po Psychologię kwantową. Jak się potem okazało była to najbardziej naukowa w pośród większych jego publikacji.
Robert Anton Wilson (1991 r.) źródło: wikipedia.org
Wilson czerpie z różnych dziedzin nauk, poczynając na mechanice kwantowej, przez psychologie percepcji aż po wątki socjologiczne i lingwistyczne. Często, tak jak w innych swoich pracach, dorzuca wątki autobiograficzne.
Pod wpływem filozofii wschodu, jak i nowoczesnej nauki, burzy model newtonowsko-kartezjański pojmowania świata, zostawiając dużo dziełu naszej wyobraźni. Socjologicznie i psychologiczne, rzecz ujmując, twierdzi, że wszelkie nieporozumienia między ludźmi, wynikają z języka jakim się posługujemy. Zachodnia cywilizacja wytworzyła język wykluczający się, jedno odrzuca istnienie drugiego, Kultury wschodu, zastosowały synergię i że, musi być coś jeszcze pomiędzy akceptacją a negacją. Pomiędzy „tak” a „nie” może istnieć też „być może”. Przecież nie wiemy do końca czy Homer był jednolitą postacią czy to był pseudonim ukrywających się pod nim kilku autorów ( swoją drogą kiedyś na polecenie Stalina, zorganizowano taką mistyfikacje, gdzie kilku autorów radzieckich pisało wiersze pochwalne dla wodza pod jednym nazwiskiem). W takim wypadku słowo „jest” można zakwestionować i zastosować w języku zasadę prawdopodobieństwa, tak często używaną przez fizyków kwantowych. Stawia to pole do popisu dla różnych teorii i hipotez. Obok logiki arystotelesowskiej, Wilson stawia tzw. „logikę być może”. Być może Homer był jednolitą postacią. Być może Hetyci wygrali z Egipcjanami pod Kadesz (ilu historyków tyle teorii nt. zwycięstwa). Prowadzi to do pewnych niepokojów, różnicy zdań, podczas których powinno się wstrzymać od agresywnego języka i zawsze dochodzić do konsensusu. Taka taktyka zwycięzca-zwycięzca jest również podstawą języka bez przemocy, komunikacją non-violent reprezentowaną, m.in. przez Marschalla B. Rosenberga.
Co do psychologii percepcji, może ona też współgrać z fizyką kwantową. Czy rzeczywistość jest czymś stałym, zawsze taka samo zaobserwowana, czy może jest czymś zmiennym i zależy od punktu obserwatora. Wilson podaje przykład zeznań świadków wypadku samochodowego, który każdy zaobserwował inaczej. Inny podobny przykład dotyczy sztuki. Tzw. podwójnych obrazów, triku stosowanego przez Picassa czy Dalego ( „Niewidzialny człowiek”, ” Hiszpania”, „Znikające popiersie Woltera z targiem niewolników”). Prowadzi to do kolejnego pytania, czy percepcja jest czymś stałym
u obserwatora? I kto to jest obserwator ? Pies będzie inaczej widział świat niż człowiek,
z prostej przyczyny, widzi tylko w odcieniach szarości, nie paletą barw i kolorów jak człowiek. Niekiedy da się zauważyć, że np. część mężczyzn ma problem z odgadnięciem koloru, a kobiety nie. Swoją drogą ktoś kto wymyśla nazwy farb w reklamach telewizyjnych, zapewne, przepraszam, być może jest kobietą.
Salvador Dali – ” Znikające popiersie Woltera z targiem niewolników ” (1940).
Robert Anton Wilson twierdzi, że rzeczywistość wysyła do nas w każdej chwili wiele sygnałów, przez nas światopogląd, część odrzucamy a część nie ( zazwyczaj są to elementy które pasują). Czy taki system wierzeń, o ile nie jest kopią systemu wierzeń innego człowieka, dodajmy jeszcze, popularnego, jest prawdziwy?
Czy nie należałoby myśleć samodzielnie, opierając się własnym oryginalnym zdaniu i doświadczeniach stopniowo aktualizować swój światopogląd? Czy subiektywność i obiektywność to nie jest to samo? Czy niektóre wydarzenia np. historyczne, nie działy się, tylko dzieją wszystkie jednocześnie? Przynajmniej dla niektórych mistyków tak jest. Ale tu już do gry wchodzi, niepoznane pole jaką jest dla nas świadomość…
W każdym razie Robert Anton Wilson zaprezentował, przynajmniej częściowo, czym może być tzw. „psychoid” czyli coś tajemnego, co łączy dwa aspekty rzeczywistości. W tym przypadku psychologie i fizykę. Być może.
Salvador Dali ” Niewidzialny człowiek” (1929). Obraz nieukończony.
Opis książki:
Psychologia kwantowa/Robert Anton Wilson; w przekładzie Dariusza Misiuny.
Wyd. 1
Warszawa: „Okultura”, 2008.
223 s. : il. ; 21 cm
SPIS TREŚCI
Część pierwsza
Skąd wiemy, że wiemy, jeśli w ogóle wiemy?
1 Przypowieść o paraboli
2 Problem „głębokiej rzeczywistości”
3 Dwoistość mąż/żona oraz fala/cząsteczka
4 Nasze „jaźnie” i nasze „światy”
5 Ile masz głów?
6 Ucieczka od rozumu i kult narzędzi
7 Dziwaczne pętle i nieskończone regresy
Część druga
Rozmowa o niewypowiadalnym
8 Logika kwantowa
9 Jak George Carlin tworzył historię prawa
10 Kapryśne bachory i miasto o dwóch nazwach
11 Co można utożsamić ze światem?
12 Tworzenie tuneli rzeczywistości
13 Język E-Prime
Część trzecia
Świat kreowany przez obserwatora
14 Rolnik i złodziej
15 Psychosomatyczna synergia
16 Księżc z lodu
17 „Cuda” obnażone
Część czwarta
Kot Schroedingera i mysz Einsteina
18 Wielość jaźni i układy informacyjne
19 Światy wielorakie
20 Twórcy gwiazd?
21 Przyjaciel Wignera, czyli Ktotozrobił?
Część piąta
Jaźń nielokalna
22 Ukryte zmienne i świat niewidzialny
23 Kwantowy futuryzm
Wydane na dwóch płytach kompaktowych QUEEN : On Fair stanowi całościowy komplet wszystkich sesji dla radia BBC ( a jest ich 6). The Complete BBC Radio Sessions, bo tak brzmi podtytuł całego zbioru, nagrywane były od debiutanckiego krążka zespołu czyli od 1973 roku do 1977 roku. Nagrania stanowią przegląd najciekawszych kawałków z płyt Queen, nie wliczając albumów „A night at the opera” (1975) i „A day at the races” (1976), z prostej przyczyny – nie było do nich sesji radiowych.
Pierwsza i druga sesja, datowane na rok 1973, zawiera wykonania z pierwszego debiutanckiego krążka. Na szczególną uwagę należy zwrócić na otwierającą sesje piosnkę
„My fairy king”, gdyż jest typowa jeśli chodzi o styl zespołu. Jest kwintesencją rodzącego się wówczas rocka pompatycznego. Śmiem twierdzić, że od tego utworu wszystko się zaczęło, a sam zespół, z pewnością, nie osiągnąłby byle ile udało im się czy to w połowie lat siedemdziesiątych, czy na początku lat dziewięćdziesiątych. Bez tej piosenki Queen nie byłby tym czym przyzwyczaił swoich najwierniejszych fanów. I zapewne bez tych pierwszych podrygów pomp rocka, nie powstałby styl takich zespołów jak: Van Halen, Def Leppard czy Extreame. Moją uwagę przykuły jeszcze: „See what a fool I’ve been” ( Queen i… blues ) oraz ostrzejsza niż na albumie „Son and daughther”.
Trzecia i czwarta sesja poświęcone są również pierwszemu albumowi, jednak z uwzględnieniem drugiego krążka ( otwierająca „Ogre battle” , ballada „”White Queen (As it began”) oraz krótkie „Nevemore”). I znowu mamy tutaj ostrzejszą i dłuższą tym razem „Son and daughter”. Na wyróżnienie zasługuje jeszcze „Great king rat”, które jest ostrzejsze
i bardziej „brudne” niż na albumie studyjnym.
Piąta sesja dotyczy albumu „Sheer heart attack” z 1974 r. Oprócz pre-trash metalowego „Stone cold crazy”, który to został niegdyś przerobiony przez zespół Metallica, mamy tutaj perkusistę Rogera Taylora przy mikrofonie w „Tenement funster”. Lecz prawdziwą perłą jest ostatnia, szósta sesja z utworami z albumu „News of the world” z 1977 roku. Mamy tutaj „We will rock you” w dwóch wersjach: spowolnionej albumowej, i szybszej bardziej rockowej, którą to zespół nieraz otwierał swoje koncerty. Pomostem miedzy nimi jest recytowana wstawka z powieści „Siddhartha” Hermanna Hesse. Jest jeszcze ballada „Spread your wings” oraz „It’s late” bardziej drapieżnie niż na albumie studyjnym, i uzupełnione ” zabawą dźwiękiem” tak podobną do tego z „Get down, make love”. Ta ostatnia sesja długo była „ukrywana” przez zespół, krążyła tylko na bootlegach, i śmiem twierdzić, że jest najlepsza ze wszystkich.
W końcu zespół wydał coś finalnego, coś co zamyka całość, gdyż wydawnictwo „Queen at the Beeb” z 1989 roku było tylko wyborem piosenek z poszczególnych sesji. I jeszcze ostatnia sesja radiowa z 1977 roku zamyka pewien rozdział w karierze zespołu. Następnym krokiem zespołu będzie płyta „Jazz”, na której to zespół, zaczął eksperymentować z różnorodnością. Tak więc środek lat 70-tych, często określany jest jako ten najlepszy dla fanów, kiedy to rodziło się coś nowatorskiego. I same piosenki z sesji radiowych, czy nawet koncertowe wersje piosenek, nie są i nigdy w historii zespołu takie nie były, wierną kopią z albumów studyjnych. Pytanie co lepsze, wiernie odtworzyć piosenkę czy dodać do niej coś nowego zyskując przy tym element zaskoczenia. Opinie jak i gusta są różne.
Recenzja książki „Tezeusz w Labiryncie” autorstwa Krzysztofa Kowalskiego i Zygmunta Krzaka.
„ Wszystkie narody wschodnie, ludy Indii, Persowie i Syryjczycy ukazywali święte tajemnice w mitach religijnych; mędrcy i filozofowie wszystkich religii znali prawdziwe znaczenie, podczas gdy ignorant widzi tylko zewnętrzny symbol, korę, która je ukrywa”
ORYGENES
Kreta, Knossos, Pałac Minosa i Labirynt Minotaura fot: Cezary Rudziński
Kilka lat temu będąc w księgarni natrafiłem na dzieło ” Od matriarchatu do patriarchatu” polskiego archeologa Zygmunta Krzaka. Zakupiłem ją z ciekawości. Pomimo, że lektura była długa to pochłonąłem ją dość szybko. Praca była o stosunku płci w dziejach świata. Ujęło mnie w niej szczególnie holistyczne pojmowanie nauki i nowatorskie podejście do tematu jeśli chodzi o polski rynek wydawniczy. Właściwie publikacje można by było zaliczyć nawet do gender studies zważając na prehistorię i historię kobiet.
Po jakimś czasie wziąłem się za czytanie innych książek i publikacji tego autora. Okazało się, że prof. Z. Krzak jest specjalistą od megalitów ( wysuwa śmiałą hipotezę istnienia protocywilizacji megalitycznej), ale nie tylko. Zajmuje się w swoich dziełach, również, psychologią głębi, historią, mitologią porównawczą, kulturą, antropologią, religioznawstwem, symboliką oraz naukami duchowymi. Często pisze razem ze swoim młodszym kolegą po fachu Krzysztofem Kowalskim, który oprócz archeologią, zajmuje się historią cywilizacji.
Wenus z Willendorfu
Drugą pionierską lekturą Zygmunta Krzaka jest wg. mnie ” Tezeusz w labiryncie „, napisana właśnie wraz z Krzysztofem Kowalskim. Każdy z nas zapewne zna mit o Tezeuszu, Ariadnie i Minotaurze. Jednak pojęcie mitu zdewaluowało się na przestrzeni dziejów i dziś słowo w powszechnej opinii może być uznane za coś kłamliwego. Nic bardziej mylnego. Zrozumienie mitu pozwala nam na zetknięcie z Tajemnicą i…Samym sobą. Wprowadza nas też w język i świat symboli, którym żyli nasi przodkowie…I my też w nim wbrew pozorom żyjemy, tylko ogarnięci, masową konsumpcją, materializmem historycznym i naukowym racjonalizmem, nie zawsze zdajemy sobie z tego sprawę. Mit ma wiele wspólnego ze światem snów, jaki z poezją czy współczesnym malarstwem. Badanie jego funkcji, treści i struktury przywołuje na myśl psychoanalizę, poezję mocno osadzoną w wyobraźni, oraz takie nurty malarstwa jak kubizm, surrealizm, abstrakcjonizm etc. Mitoznawstwo odżyło w XX wieku za sprawą prac M. Eliadego, J. Campbella czy chociażby P. Ricoure’a.
Maestro dei Cassoni Campana ” Tezeusz i Minotaur „ 1510-1520, Avingon, Musee du Petit Palais.
Wracając do starożytnych greków i ich holistycznego postrzegania świata…Książka również jest napisana w ten sposób, na pograniczach nauk. Taki istny misz-masz, zaczyna się od niewinnego przedstawienia omawianego mitu (w kilku wersjach). Następnie autorzy przeszli do mitologii porównawczej i religioznawstwa porównawczego, prezentując m.in. innych herosów: Heraklesa i Gilgamesza. Przywoływany jest ten sposób pradawny epos heroiczny.
Potem mamy symbolikę i funkcję jaką spełnia labirynt przy czym badacze wskazują, że budowle i glify labiryntu istniały i istnieją na całym świecie – tworząc w ten sposób uniwersalny kod kulturowy. Krótko pisząc labirynt jest skomplikowana strukturą, z której „żywi” i odnowieni mogą wyjść jedynie wybrani. Niewtajemniczony człowiek zagubi się w takim labiryncie, lub ewentualnie zostanie rozerwany na przez minotaura/smoka czyli swój własny archetyp cienia (w terminologii jungowskiej wszystko wyparte to co prymitywne i złe). Zauważamy, że Tezeuszowi pomaga kobieta w tym przypadku Ariadna, z którą wiąże się bohater po wykonaniu zadania. To wtedy dochodzi do kluczowego momentu połączenia przeciwieństw (łac. coniuncio oppositorum). Lecz zła w sobie, w osobie minotaura, nie trzeba niszczyć. Można je przemienić. ” Analizuj i rozpuszczaj” jak brzmi jedna z alchemicznych maksym.
Salvador Dali, ” Minotaur ” – magazyn (okładka) 1936 r.
W dalszej części mit porównywany jest do indywiduacji opisanej przez szwajcarskiego badacza Carla Gustava Junga. Przechodzi ją każdy człowiek. Na przestrzeni życia mamy do czynienia z archetypami takimi jak: cień, anima/animus, wielka matka, stary mędrzec, jaźń, mandala. Każdy archetyp symbolizuje co innego. Dajmy przykład wielkiej matki – starego mędrca. Kobietom w drugiej połowie życia powinna przyświecać miłość, natomiast mężczyznom na tym etapie mądrość. Oczywiście jest to możliwe tylko wtedy gdy dobrze zintegrujemy swój cień. Celem naszego życia powinno być osiągniecie tzw. całkowitości przechodząc przed to proces indywiduacji, by dotrzeć do archetypu jaźni (Chrystus, Budda). Wiemy jakie w dzisiejszych czasach jest to trudne. Tak więc mit o bohaterskim Tezeuszu może symbolizować przekształconą lepszą osobowość. Można w tym miejscu przywołać inna pozycję książkową ” Bohater o tysiącu twarzy ” Amerykanina Josepha Campbella i zobaczyć podobieństwo owej „wędrówki heroicznej”.
TAO
Książkę pomimo nowatorskiego podejścia, czyta się łatwo i przyjemnie. Autorzy wszystko dokładnie wyjaśniają ( dołączony jest też słowniczek pojęć). Dołączone są też grafiki labiryntów, miejsca ich występowania plus rysunki np. pojedynek Św. Jerzego ze smokiem. Wtajemniczenie może odbyć się też przez…Taniec. Na myśl przychodzą mi bractwa sufickie i derwisze, popadający w stany wyższej medytacji przy ekscentrycznym tańcu. A to prowadzi nas do jeszcze jednej zagadki. Labiryntem może być też psychologiczny enneagram, tym razem połączony z naszym tańcem życia i skakaniu po różnych etapach świadomości czy cechach osobowościowych. Istna drabina jakubowa prowadząca nas wzwyż by dusza w świcie inwolucji ewoluowała (anima – porównajcie z ang. słowem 'animal’, tak wiec wychodzi na to, że zwierzęta i rośliny mają dusze).
William Blake, ” Drabina Jakubowa” albo „Sen Jakuba”, 1805r r. British Museum, Londyn.
Autorzy są bardzo erudycyjni i mają elastyczne otwarte umysły. Pomimo ich łączenia różnych dziedzin nauki, to w książce jest zazwyczaj mało cytatów, a jeśli już są to definicje oraz przetoczone fragmenty omawianych mitów.Ciekawe jest też osobiste przeżycie C. J. Junga dotyczące jego „spotkania” z Filemonem.Dużo jest w książce symboli, a to raz biblijnych, a to sumeryckich a to i innej strony jeszcze nordyckich czy druidzkich. Mitologia porównawcza pełną parą. A to wszystko sprawka króla Minosa i architekta labiryntu Dedala ( można zadać pytanie: ” Czy Dedal był masonem?”.). Tak czy siak nawet takie żarty prowadzą nas do sekretnych inicjacji odbywających się w tajnych stowarzyszeniach. I jeszcze szamani parali się w takich rytach przejściach. Ale dzięki temu wiemy, że Tezeusz został inicjowany i wtajemniczony. Czyż upadek Ikara, syna wspomnianego wcześniej Dedala, nie jest niczym innym niż tragicznym skutkiem nieudanej inicjacji?
Piotr Wildanger
Piktogramy/geoglify w formie labiryntu z Nasca (Peru) z Pasem Oriona.
Opis książki:
Tezeusz w labiryncie/Krzysztof Kowalski, Zygmunt Krzak.
Wyd. 2 zm.
Białystok : „Eneteia”, cop 2003
219 s. : il. ; 21 cm
Spis Treści:
Czym jest mit?
Mit o Tezeuszu, Ariadnie i Minotaurze.
Pararele.
Labirynt.
Labirynt w czasie i przestrzeni.
Labirynt i duchowe odrodzenie.
Tezeusz wtajemniczony.
Mit i psychologia głębi.
Archetypy.
„Kamień filozoficzny” i „Złoty kwiat”.
Zakończenie.
Iron Maiden – Flight of the Icarus ( Piece of mind – 1983 )
Najnowsze komentarze