Umysł Zen i Pomarańcze

Umysł Zen i Pomarańcze

 

N. przyszła jak zawsze spóźniona na spotkanie

Ale wybaczyłem jej

W końcu wracała samolotem z Londynu

 

Na przywitanie przytuliła mnie

Dziękując za notatki

Uśmiechnęła się

A potem zaśmiała z niewiadomych przyczyn

Mówiła, że musi już iść

Że czas ją goni

Ma go mało i nigdy nie może zaznać spokoju

 

W swoich snach ciągle podróżowała zardzewiałymi pociągami

I szybkimi samochodami nad którymi władała

Może dlatego była bezpośrednia i nie obrażała się na żarty o seksie

 

Odchodząc

Przeszła ulicę na czerwonym świetle gdy nic nie jechało

Postępując racjonalnie tak jak czynią to ludzie w cywilizowanych krajach

 

Obserwowałem ją

W warzywniaku prowadzonym przez Zenistów

Kupiła skrzynkę pomarańczy z ogrodu Mussoliniego

Kradzionych zresztą, kiedy to łysy siedział uwięziony w Hiltonie

Na masywie Gran Sasso

A pilnowali go ślepi i głusi partyzanci,

Którzy nie dostrzegli szybowców

Otto Skorzennego i spadochroniarzy Kurta Studenta.

Dyktator został uwolniony bez oddania ani jednego strzału…

 

Potem N. zniknęła w gąszczu bloków

W moich uszach zadzwoniły jej klucze od drzwi do jej klatki

 

Wieczorem

N.

Po dobranocce

Pokroiła i dała pomarańcze swojej córce,

Która nigdy nie przechodziła w dzieciństwie fazy oralnej

Następnie ukołysała ją do snu

Śpiewając jej piosenki z czasów Drugiej Rzeczpospolitej

 

Kiedy jej pociecha zasnęła

N. w końcu mogła odpocząć

Rozpuściła swoje piękne długie blond włosy

I rzuciła gumkę w kąt pokoju gościnnego

Usiadła na środku kolorowego dywanu

I zanim zaczęła liczyć oddechy to pomyślała

O tym że spełniła swoje największe marzenie

Kiedy to w wieku 18-lat tak bardzo pragnęła mieć dziecko

Ale nie miała z kim

 

Po tej myśli, postarała się roztopić swoje ego 

I wyrzucić rzeczywistość za drzwi

A umiała to robić doskonale

 

Maj 2012

Piotr Wildanger

Tunele rzeczywistości – – recenzja książki Roberta Antona Wilsona ” Psychologia kwantowa”.

Tunele rzeczywistości – – recenzja książki Roberta Antona Wilsona ” Psychologia kwantowa”.

Tunele rzeczywistości – recenzja książki Roberta Antona Wilsona ” Psychologia kwantowa”.

” Kiedyś uważało się, że fizyka opisuje wszechświat. Teraz wiadomo, że fizyka opisuje tylko to, co potrafimy powiedzieć o wszechświecie”. Niels Bohr

 

Co byście zrobili gdybyście mieli większy wybór, trzecią drogę? Coś niedorzecznego  i niewyobrażalnego z zachodniego punktu widzenia? Zamiast myślenia w kategoriach albo-albo zastosowali myślenie i-i. Czy logika arystotelesowska padła wraz z założeniami fizyki kwantowej?

Co jest bardziej prawdziwe? Zachodni dominujący typ myślenia czy wschodni, który reprezentował u nas Heraklit. Jakie powiązania mają fizyka kwantowa i współczesna psychologia? Odpowiedzi tych szukajcie w książce „psychologia kwantowa” Roberta Antona Wilsona.

Robert Anton Wilson, był amerykańskim pisarzem. Zajmował się fizyką kwantową, psychologią percepcji, futurologią oraz wiedzą tajemną. Przez kilka lat był redaktorem playboya, po czym zaczął pisać własne książki w tym Trylogie Illuminatus ( wraz z Robertem Shea).

Był jednym z przedstawicieli amerykańskiej kontrkultury i członkiem kościoła dyskordiańskiego  ( parodii religii, w której wszyscy wierni są jednocześnie papieżami).

Po zapoznaniu się ze wcześniejszymi pracami autora m.in. Powstający Prometeusz, Kosmiczny spust czyli Tajemnica iluminantów, sięgnąłem po Psychologię kwantową. Jak się potem okazało była to najbardziej naukowa w pośród większych jego publikacji.

Robert Anton Wilson (1991 r.) źródło: wikipedia.org

Wilson czerpie z różnych dziedzin nauk, poczynając na mechanice kwantowej, przez psychologie percepcji aż po wątki socjologiczne i lingwistyczne. Często, tak jak w innych swoich pracach, dorzuca wątki autobiograficzne.

Pod wpływem filozofii wschodu, jak i nowoczesnej nauki, burzy model newtonowsko-kartezjański pojmowania świata, zostawiając dużo dziełu naszej wyobraźni. Socjologicznie i psychologiczne, rzecz ujmując, twierdzi, że wszelkie nieporozumienia między ludźmi, wynikają z języka jakim się posługujemy. Zachodnia cywilizacja wytworzyła język wykluczający się, jedno odrzuca istnienie drugiego, Kultury wschodu, zastosowały synergię i że,  musi być coś jeszcze pomiędzy akceptacją a negacją. Pomiędzy „tak” a „nie” może istnieć też „być może”. Przecież nie wiemy do końca czy Homer był jednolitą postacią czy to był pseudonim ukrywających się pod nim kilku autorów ( swoją drogą kiedyś na polecenie Stalina, zorganizowano taką mistyfikacje, gdzie kilku autorów radzieckich pisało wiersze pochwalne dla wodza pod jednym nazwiskiem). W takim wypadku słowo „jest” można zakwestionować i zastosować w języku zasadę prawdopodobieństwa, tak często używaną przez fizyków kwantowych. Stawia to pole do popisu dla różnych teorii i hipotez. Obok logiki arystotelesowskiej,  Wilson stawia tzw. „logikę być może”. Być może Homer był jednolitą postacią. Być może Hetyci wygrali z Egipcjanami pod Kadesz (ilu historyków tyle teorii nt. zwycięstwa). Prowadzi to do pewnych niepokojów, różnicy zdań, podczas których powinno się wstrzymać od agresywnego języka i zawsze dochodzić do konsensusu. Taka taktyka zwycięzca-zwycięzca jest również podstawą języka bez przemocy, komunikacją non-violent reprezentowaną, m.in. przez Marschalla B. Rosenberga.

Co do psychologii percepcji, może ona też współgrać z fizyką kwantową. Czy rzeczywistość jest czymś stałym, zawsze taka samo zaobserwowana, czy może jest czymś zmiennym i zależy od punktu obserwatora. Wilson podaje przykład zeznań świadków wypadku samochodowego, który każdy zaobserwował inaczej. Inny podobny przykład dotyczy sztuki. Tzw. podwójnych obrazów, triku stosowanego przez Picassa czy Dalego ( „Niewidzialny człowiek”, ” Hiszpania”, „Znikające popiersie Woltera z targiem niewolników”). Prowadzi to do kolejnego pytania, czy percepcja jest czymś stałym
u obserwatora? I kto to jest obserwator ? Pies będzie inaczej widział świat niż człowiek,
z prostej przyczyny, widzi tylko w odcieniach szarości, nie paletą barw i kolorów jak człowiek.  Niekiedy da się zauważyć, że np. część mężczyzn ma problem z odgadnięciem koloru, a kobiety nie. Swoją drogą ktoś kto wymyśla nazwy farb w reklamach telewizyjnych, zapewne, przepraszam, być może jest kobietą.

 

Salvador Dali – ” Znikające popiersie Woltera z targiem niewolników ” (1940).

Robert Anton Wilson twierdzi, że rzeczywistość wysyła do nas w każdej chwili wiele sygnałów, przez nas światopogląd, część odrzucamy a część nie ( zazwyczaj są to elementy które pasują). Czy taki system wierzeń, o ile nie jest kopią systemu wierzeń innego człowieka, dodajmy jeszcze, popularnego, jest prawdziwy?

Czy nie należałoby myśleć samodzielnie, opierając się własnym oryginalnym zdaniu i doświadczeniach stopniowo aktualizować swój światopogląd? Czy subiektywność i obiektywność to nie jest to samo? Czy niektóre wydarzenia np. historyczne, nie działy się, tylko dzieją wszystkie jednocześnie? Przynajmniej dla niektórych mistyków tak jest. Ale tu już do gry wchodzi, niepoznane pole jaką jest dla nas świadomość…

W każdym razie Robert Anton Wilson zaprezentował, przynajmniej częściowo, czym może być tzw. „psychoid” czyli coś tajemnego, co łączy dwa aspekty rzeczywistości. W tym przypadku psychologie i fizykę.  Być może.

Salvador Dali ” Niewidzialny człowiek” (1929). Obraz nieukończony.

 

Opis książki:

 

Psychologia kwantowa/Robert Anton Wilson; w przekładzie Dariusza Misiuny.

Wyd. 1

Warszawa: „Okultura”,  2008.

223 s. :  il. ; 21 cm

SPIS TREŚCI

Część pierwsza
Skąd wiemy, że wiemy, jeśli w ogóle wiemy?
1 Przypowieść o paraboli
2 Problem „głębokiej rzeczywistości”
3 Dwoistość mąż/żona oraz fala/cząsteczka
4 Nasze „jaźnie” i nasze „światy”
5 Ile masz głów?
6 Ucieczka od rozumu i kult narzędzi
7 Dziwaczne pętle i nieskończone regresy

Część druga
Rozmowa o niewypowiadalnym
8 Logika kwantowa
9 Jak George Carlin tworzył historię prawa
10 Kapryśne bachory i miasto o dwóch nazwach
11 Co można utożsamić ze światem?
12 Tworzenie tuneli rzeczywistości
13 Język E-Prime

Część trzecia
Świat kreowany przez obserwatora
14 Rolnik i złodziej
15 Psychosomatyczna synergia
16 Księżc z lodu
17 „Cuda” obnażone

Część czwarta
Kot Schroedingera i mysz Einsteina
18 Wielość jaźni i układy informacyjne
19 Światy wielorakie
20 Twórcy gwiazd?
21 Przyjaciel Wignera, czyli Ktotozrobił?

Część piąta
Jaźń nielokalna
22 Ukryte zmienne i świat niewidzialny
23 Kwantowy futuryzm

 

 

Drugie Słońce

Drugie Słońce

 

Drugie drogie Słońce

Promienieje

Nie opada za horyzont

Lubi dziecięce zabawy

 

W lustrze życia

Nadchodzi cicho i powoli

Odbite przez kalkę

Świeci

Nie mówi dobranoc

Wszechświatowi

Nie wybucha

Tylko istnieje

Od narodzin od pierwszego

Krzyku

Do wieczności

 

Jest marzeniem, życiem, natchnieniem

Stabilizatorem świata

Kwitnącą przyszłością

 

I nie wygasa

Nigdy

 

Październik 2009

Piotr Wildanger

Gdzieś/Tutaj

Gdzieś/ Tutaj

 

Gdzieś

 

Pigmalion kupuje czarne róże

Galatea wygląda przez stare okno

Syzyf pracuje w kopalni złota

Odys ogląda świat bez wytyczonego środka

 

Tristan dokarmia czarnego kota

Izolda słucha muzyki klasycznej

Roland przewyższa nadętego mistrza

Lancelot dumnie znosi śmierć urojonej miłości

 

Dante odwiedza więźniów bez skazy

Beatrycze wyjmuje kolce z róży

Romeo porusza się na wózku inwalidzkim

Tartuffe zakłada poplamioną winem koszulę

 

Don Kichote rozmawia na czacie

Dulcynea nakłada lekki makijaż

Kandyd żebrze dla przyjemności z wyboru

Osjan układa wiersze o szarym deszczu

 

Giaur powoli popełnia harakiri

Leila wpatruje się w białe wrony

Walter Alf liczy ślepe naboje

Holmes na odwyku przez banalne szczegóły

 

Mistrz nie śmieje się z żartów

Małgorzata nie umiera z zazdrości

Obcy puka do drzwi wiklinowego społeczeństwa

Ktoś Inny siada do stołu bez nóg

 

Tutaj

 

Kwiecień 2009

Piotr Wildanger

Queen On Air – Sesje dla BBC

Queen On Air – Sesje dla BBC

 

ArticleSharedImage-66393

Wydane na dwóch płytach kompaktowych QUEEN : On Fair stanowi całościowy komplet wszystkich sesji dla radia BBC ( a jest ich 6). The Complete BBC Radio Sessions, bo tak brzmi podtytuł całego zbioru, nagrywane były od debiutanckiego krążka zespołu czyli od 1973 roku do 1977 roku. Nagrania stanowią przegląd najciekawszych kawałków z płyt Queen, nie wliczając albumów „A night at the opera” (1975) i „A day at the races” (1976), z prostej przyczyny – nie było do nich sesji radiowych.

 

Pierwsza i druga sesja, datowane na rok 1973, zawiera wykonania z pierwszego debiutanckiego krążka. Na szczególną uwagę należy zwrócić na otwierającą sesje piosnkę
„My fairy king”, gdyż jest typowa jeśli chodzi o styl zespołu. Jest kwintesencją rodzącego się wówczas rocka pompatycznego. Śmiem twierdzić, że od tego utworu wszystko się zaczęło, a sam zespół, z pewnością, nie osiągnąłby byle ile udało im się czy to w połowie lat siedemdziesiątych, czy na początku lat dziewięćdziesiątych. Bez tej piosenki Queen nie byłby tym czym przyzwyczaił swoich najwierniejszych fanów. I zapewne bez tych pierwszych podrygów pomp rocka, nie powstałby styl takich zespołów jak: Van Halen, Def Leppard  czy Extreame.  Moją uwagę przykuły jeszcze: „See what a fool I’ve been” ( Queen i… blues ) oraz ostrzejsza niż na albumie „Son and daughther”.

 

queen_pressphoto-650

 

Trzecia i czwarta sesja poświęcone są również pierwszemu albumowi, jednak z uwzględnieniem drugiego krążka ( otwierająca „Ogre battle” , ballada „”White Queen (As it began”) oraz krótkie „Nevemore”). I znowu mamy tutaj ostrzejszą i dłuższą tym razem „Son and daughter”. Na wyróżnienie zasługuje jeszcze „Great king rat”, które jest ostrzejsze
i bardziej „brudne” niż na albumie studyjnym.

 

Piąta sesja dotyczy albumu „Sheer heart attack” z 1974 r. Oprócz pre-trash metalowego „Stone cold crazy”, który to został niegdyś przerobiony przez zespół Metallica, mamy tutaj perkusistę Rogera Taylora przy mikrofonie w „Tenement funster”. Lecz prawdziwą perłą jest ostatnia, szósta sesja z utworami z albumu  „News of the world” z 1977 roku. Mamy tutaj „We will rock you” w dwóch wersjach: spowolnionej albumowej, i szybszej bardziej rockowej, którą to zespół nieraz otwierał swoje koncerty. Pomostem miedzy nimi jest recytowana wstawka z powieści „Siddhartha” Hermanna Hesse. Jest jeszcze ballada „Spread your wings” oraz „It’s late” bardziej drapieżnie niż na albumie studyjnym, i uzupełnione ” zabawą dźwiękiem” tak podobną do tego z „Get down, make love”. Ta ostatnia sesja długo była „ukrywana”  przez zespół, krążyła tylko na bootlegach, i śmiem twierdzić, że jest najlepsza ze wszystkich.

 

W końcu zespół wydał coś finalnego, coś co zamyka całość, gdyż wydawnictwo „Queen at the Beeb” z 1989 roku było tylko wyborem piosenek z poszczególnych sesji. I jeszcze  ostatnia sesja radiowa z 1977 roku zamyka pewien rozdział w karierze zespołu. Następnym krokiem zespołu będzie płyta „Jazz”, na której to zespół, zaczął eksperymentować z różnorodnością. Tak więc środek lat 70-tych, często określany jest jako ten najlepszy dla fanów, kiedy to rodziło się coś nowatorskiego. I same piosenki z sesji radiowych, czy nawet koncertowe wersje piosenek, nie są i nigdy w historii zespołu takie nie były, wierną kopią z albumów studyjnych. Pytanie co lepsze, wiernie odtworzyć piosenkę czy dodać do niej coś nowego zyskując przy tym element zaskoczenia. Opinie jak i gusta są różne.

 

 

 

 

CD 1

 

Sesja 1 – Luty 1973:

 

1) My Fairy King

2) Keep Yourself Alive

3) Doing All Right

4) Liar

 

Sesja 2 – Lipiec 1973:

 

5) See What a Fool I’ve Been

6) Keep Yourself Alive

7) Liar

8) Son and Daughter

 

Sesja 3 – Grudzień 1973:

 

9) Ogre Battle

10) Modern Times Rock 'n’ Roll

11) Great King Rat

12) Son and Daughter

 

CD 2

 

Sesja 4 – Kwiecień 1974:

 

13) Modern Times Rock 'n’ Roll

14) Nevermore

15) White Queen (As It Began)

 

Sesja 5 – Październik 1974:

 

16) Now I’m Here

17) Stone Cold Crazy

18) Flick of the Wrist

19) Tenement Funster

 

Sesja 6 – Październik 1977:

 

20) We Will Rock You

21) We Will Rock You (fast)

22) Spread Your Wings

23) It’s Late

24) My Melancholy Blues

 

Data wydania:  4 listopad 2016

Produkcja: Justin Shirley-Smith, Josh Macrae, Kris Fredriksson

Ilustracje: Clinic London

 

 

 

Bez opamiętania

Bez opamiętania

 

Och Kotku!

Bez opamiętania

Zjadłaś te kwiaty

Strawiłaś sekretny zapach

 

Bez pośpiechu połknęłaś

Ich gorzki smak, nie taki jak

Dżem truskawkowy,

Likier jajeczny

 

Kotku, kolce natrafiły na twoją duszę

Dokonały zderzenia archetypów

Aż zatrzęsłaś się spocona

Niewybudzona z rzeczywistości

 

I rodzisz, z zamkniętymi oczyma

Piękne pełne czerwone róże

Ich zimna krew spływa miękko

Po niewinnie grzesznych udach

 

W końcu róże więdną

A ty zadowolona z poronienia

Palisz mosty czekając na start

Z dziurawym chłodnym jądrem monady

 

Sierpień 2007

Piotr Wildanger

Coś Nowego (Nigdy nie jest za późno)

Coś Nowego (Nigdy nie jest za późno)

 

1.

 

Uroda to tylko gra pozorów

A perfumy i fotografie kłamią,

Czarna noc rozgrzana światłem gwiazd

Daje dużo do myślenia

Znudzony rutyną czekam

Na Sąd Ostateczny…

 

2.

 

W prawdziwej woni twojego

Zamkniętego na spust drżącego ciała

Stałem się jego tajemnym więźniem,

Podczas gdy moja dusza

Rwie się do twoich oczu

By się w nich roztopić

Jak kropla w oceanie,

Ty liczysz lekkie oddechy

I bicie rozgrzanych do białości serc

Jakby należały do pulsarów uniwersum

 

W prawdziwym potoku łez szczęścia

Zatrzymuje się galopujący czas

Przestrzeń wypełnia się perłami Wenus

I twój anielski śpiew w godzinę sjesty

Powoduje harmonie sfer niebieskich

Z bliska a z rano z oddali

Gdy mnie wołasz

Tęskniąc tak bardzo niecierpliwie

 

W prawdziwej kolędzie

Rodzą się słowa

O topniejącym niebie

Gdzie słońce razem na sklepieniu wraz z księżycem

Spełniają marzenia o najskrytszym śnie

O wyblakłych spadających gwiazdach

Płynął one w dół naszych uśmiechów

Są ofiarą dla zasklepionych

Poplamionych sumień krwią,

W obiegu bezczasu

Ukazują szczerość czasu

W dobie Upadku

Wiodą długą drogę

Przez sztukę życia

I wśród białych kłamstw

Dowiadują się o Tajemnicy:

– Nigdy nie jest za późno –

Na Zmartwychstanie…

 

Piotr Wildanger

Listopad 2014-Listopad 2016

Ciekawe czy śpi z uśmiechem na twarzy?

Ciekawe czy śpi z uśmiechem na twarzy?

 

Ciekawe czy śpi z uśmiechem na twarzy?

Miękkim, gładkim, wonnym,

Posrebrzanym

W księżycowym blasku

 

Ciekawe czy śpi z uśmiechem na twarzy?

Miłym, seksownym, niewinnym,

Uroczym

Jak noc gdy aura sprzyja nastrojowi

 

Ciekawe czy śpi z uśmiechem na twarzy?

O czym wtedy śni?

Może jestem tam gdzieś w jej podświadomości

Rzucam karty na stół i oddaje się cały?

 

Ciekawe czy śpi z uśmiechem na twarzy?

O czym wtedy śni?

Może jestem jej najokropniejszym koszmarem

Gonię ją gdy ona ucieka?

 

Ciekawe czy śpi z uśmiechem na twarzy?

Nie wiem skąd mam się tego dowiedzieć

A może podglądnąć tak dyskretnie przez szybę?

Tylko uczono mnie, kiwano palcem, że tak nie wolno

 

Ciekawe czy śpi z uśmiechem na twarzy?

Może się jej po prostu zapytać?

A niby skąd ma ona o tym wiedzieć

Jak śpi wtedy głęboko

 

Ciekawe czy śpi z uśmiechem na twarzy?

Może kiedyś się dowiem,

Jednak wiem, że jak ją spotykam

To uśmiecha się właśnie do mnie

 

Lipiec 2006

Piotr Wildanger

Droga do centrum – recenzja książki „Tezeusz w labiryncie”

Droga do centrum – recenzja książki „Tezeusz w labiryncie”

Droga do centrum

 Recenzja książki „Tezeusz w Labiryncie” autorstwa Krzysztofa Kowalskiego i Zygmunta Krzaka.

Wszystkie narody wschodnie, ludy Indii, Persowie i Syryjczycy ukazywali święte tajemnice w mitach religijnych; mędrcy i  filozofowie wszystkich religii znali prawdziwe znaczenie, podczas gdy ignorant widzi tylko zewnętrzny symbol, korę, która je ukrywa”

 ORYGENES

 

knossos

Kreta, Knossos, Pałac Minosa i Labirynt Minotaura fot: Cezary Rudziński


Kilka lat temu będąc w księgarni natrafiłem na dzieło ” Od matriarchatu do patriarchatu” polskiego archeologa Zygmunta Krzaka. Zakupiłem ją z ciekawości. Pomimo, że lektura była długa to pochłonąłem ją dość szybko. Praca była o stosunku płci w dziejach świata. Ujęło mnie w niej szczególnie holistyczne pojmowanie nauki i nowatorskie podejście do tematu jeśli chodzi o polski rynek wydawniczy. Właściwie publikacje można by było zaliczyć nawet do gender studies zważając na prehistorię i historię kobiet.

Po jakimś czasie wziąłem się za czytanie innych książek i publikacji tego autora. Okazało się, że prof. Z. Krzak jest specjalistą od megalitów ( wysuwa śmiałą hipotezę istnienia protocywilizacji megalitycznej), ale nie tylko. Zajmuje się w swoich dziełach, również, psychologią głębi, historią, mitologią porównawczą, kulturą, antropologią, religioznawstwem, symboliką oraz naukami duchowymi. Często pisze razem ze swoim młodszym kolegą po fachu Krzysztofem Kowalskim, który oprócz archeologią, zajmuje się historią cywilizacji.

364px-venus_of_willendorf_frontview_retouched_2

Wenus z Willendorfu

 

Drugą pionierską lekturą Zygmunta Krzaka jest wg. mnie ” Tezeusz w labiryncie „, napisana właśnie wraz z Krzysztofem Kowalskim. Każdy z nas zapewne zna mit o Tezeuszu, Ariadnie i Minotaurze. Jednak pojęcie mitu zdewaluowało się na przestrzeni dziejów i dziś słowo w powszechnej opinii może być uznane za coś kłamliwego. Nic bardziej mylnego. Zrozumienie mitu pozwala nam na zetknięcie z Tajemnicą i…Samym sobą. Wprowadza nas też w język i świat symboli, którym żyli nasi przodkowie…I my też w nim wbrew pozorom żyjemy, tylko ogarnięci, masową konsumpcją, materializmem historycznym i naukowym racjonalizmem, nie zawsze zdajemy sobie z tego sprawę. Mit ma wiele wspólnego ze światem snów, jaki z poezją czy współczesnym malarstwem. Badanie jego funkcji, treści i struktury przywołuje na myśl psychoanalizę, poezję mocno osadzoną w wyobraźni, oraz takie nurty malarstwa jak kubizm, surrealizm, abstrakcjonizm etc. Mitoznawstwo odżyło w XX wieku za sprawą prac M. Eliadego, J. Campbella czy chociażby P. Ricoure’a.

 

 

82691

Maestro dei Cassoni Campana ” Tezeusz i Minotaur „ 1510-1520, Avingon, Musee du Petit Palais.

Wracając do starożytnych greków i ich holistycznego postrzegania świata…Książka również jest napisana w ten sposób, na pograniczach nauk. Taki istny misz-masz, zaczyna się od niewinnego przedstawienia omawianego mitu (w kilku wersjach). Następnie autorzy przeszli do mitologii porównawczej i religioznawstwa porównawczego, prezentując m.in. innych herosów: Heraklesa i Gilgamesza. Przywoływany jest ten sposób pradawny epos heroiczny.

Potem mamy symbolikę i funkcję jaką spełnia labirynt przy czym badacze wskazują, że budowle i glify labiryntu istniały i istnieją na całym świecie – tworząc w ten sposób uniwersalny kod kulturowy. Krótko pisząc labirynt jest skomplikowana strukturą, z której „żywi” i odnowieni mogą wyjść jedynie wybrani. Niewtajemniczony człowiek zagubi się w takim labiryncie, lub ewentualnie zostanie rozerwany na przez minotaura/smoka czyli swój własny archetyp cienia (w terminologii jungowskiej wszystko wyparte to co prymitywne i złe). Zauważamy, że Tezeuszowi pomaga kobieta w tym przypadku Ariadna, z którą wiąże się bohater po wykonaniu zadania. To wtedy dochodzi do kluczowego momentu połączenia przeciwieństw (łac. coniuncio oppositorum). Lecz zła w sobie, w osobie minotaura, nie trzeba niszczyć. Można je przemienić. ” Analizuj i rozpuszczaj” jak brzmi jedna z alchemicznych maksym.

 

cover-of-minotaure-magazine-jpglarge

Salvador Dali, ” Minotaur ” – magazyn (okładka) 1936 r.

 

W dalszej części mit porównywany jest do indywiduacji opisanej przez szwajcarskiego badacza Carla Gustava Junga. Przechodzi ją każdy człowiek. Na przestrzeni życia mamy do czynienia z archetypami takimi jak: cień, anima/animus, wielka matka, stary mędrzec, jaźń, mandala. Każdy archetyp symbolizuje co innego. Dajmy przykład wielkiej matki – starego mędrca. Kobietom w drugiej połowie życia powinna przyświecać miłość, natomiast mężczyznom na tym etapie mądrość. Oczywiście jest to możliwe tylko wtedy gdy dobrze zintegrujemy swój cień. Celem naszego życia powinno być osiągniecie tzw. całkowitości przechodząc przed to proces indywiduacji, by dotrzeć do archetypu jaźni (Chrystus, Budda). Wiemy jakie w dzisiejszych czasach jest to trudne. Tak więc mit o bohaterskim Tezeuszu może symbolizować przekształconą lepszą osobowość. Można w tym miejscu przywołać inna pozycję książkową ” Bohater o tysiącu twarzy ” Amerykanina Josepha Campbella i zobaczyć podobieństwo owej „wędrówki heroicznej”.

 

tao

TAO

 

Książkę pomimo nowatorskiego podejścia, czyta się łatwo i przyjemnie. Autorzy wszystko dokładnie wyjaśniają ( dołączony jest też słowniczek pojęć). Dołączone są też grafiki labiryntów, miejsca ich występowania plus rysunki np. pojedynek Św. Jerzego ze smokiem. Wtajemniczenie może odbyć się też przez…Taniec. Na myśl przychodzą mi bractwa sufickie i derwisze, popadający w stany wyższej medytacji przy ekscentrycznym tańcu. A to prowadzi nas do jeszcze jednej zagadki. Labiryntem może być też psychologiczny enneagram, tym razem połączony z naszym tańcem życia i skakaniu po różnych etapach świadomości czy cechach osobowościowych. Istna drabina jakubowa prowadząca nas wzwyż by dusza w świcie inwolucji ewoluowała (anima – porównajcie z ang. słowem 'animal’, tak wiec wychodzi na to, że zwierzęta i rośliny mają dusze).

 

 

drabina-jakubowa-obraz-williama_blakea

William Blake, ” Drabina Jakubowa” albo „Sen Jakuba”, 1805r r. British Museum, Londyn.

 

Autorzy są bardzo erudycyjni i mają elastyczne otwarte umysły. Pomimo ich łączenia różnych dziedzin nauki, to w książce jest zazwyczaj mało cytatów, a jeśli już są to definicje oraz przetoczone fragmenty omawianych mitów.Ciekawe jest też osobiste przeżycie C. J. Junga dotyczące jego „spotkania” z Filemonem.Dużo jest w książce symboli, a to raz biblijnych, a to sumeryckich a to i innej strony jeszcze nordyckich czy druidzkich. Mitologia porównawcza pełną parą. A to wszystko sprawka króla Minosa i architekta labiryntu Dedala ( można zadać pytanie: ” Czy Dedal był masonem?”.). Tak czy siak nawet takie żarty prowadzą nas do sekretnych inicjacji odbywających się w tajnych stowarzyszeniach. I jeszcze szamani parali się w takich rytach przejściach. Ale dzięki temu wiemy, że Tezeusz został inicjowany i wtajemniczony. Czyż upadek Ikara, syna wspomnianego wcześniej Dedala, nie jest niczym innym niż tragicznym skutkiem nieudanej inicjacji?

 

Piotr Wildanger

nazca-lines1

Piktogramy/geoglify w formie labiryntu z Nasca (Peru) z Pasem Oriona.

Opis książki:

Tezeusz w labiryncie/Krzysztof Kowalski, Zygmunt Krzak.

Wyd. 2 zm.

Białystok : „Eneteia”, cop 2003

219 s. :  il. ; 21 cm

Spis Treści:

  1. Czym jest mit?
  2. Mit o Tezeuszu, Ariadnie i Minotaurze.
  3. Pararele.
  4. Labirynt.
  5. Labirynt w czasie i przestrzeni.
  6. Labirynt i duchowe odrodzenie.
  7. Tezeusz wtajemniczony.
  8. Mit i psychologia głębi.
  9. Archetypy.
  10. „Kamień filozoficzny” i „Złoty kwiat”.
  11. Zakończenie.

Iron Maiden – Flight of the Icarus ( Piece of mind – 1983 )

Trzej królowie

Trzej królowie

 

Król bezdomnych

Widział początek

Z tekturową koroną

Szedł ciemną ulicą

Śpiewając pieśń

Fale jego głosu

Tłukły szyby

W głowie układał

Następną linijkę

O nowym Genesis

 

Król bogatych

Widział koniec

Ze złotą koroną

Szedł oświetloną ulicą

Recytując wiersz

Jego głos zamieniał

Szkło w piasek

W głowie układał

Parszywe kłamstwo

O rychłym Końcu

 

Spadł deszcz

Gorzkie krople

Jak gwoździe

Wbijały się klinem

W bylejakość

 

Dwaj królowie

Wpadli na siebie

W miejscu zapomnienia

Gdzie kamienne mury

Spływały krwią niewinnych

 

Spotkali trzeciego Króla

Co widział wszystko

Z koroną cierniową

Na zawstydzonym czole

Z którego spływała boska krew

 

Pogroził im palcem wskazującym

Którym powoli pokazał

Ścianę obraz

Dostrzegli bluźnierstwo:

Poronione myśli

 

Piotr Wildnger